Szukaj

1% podatku

Czy wiesz, że wypełniając PIT możesz przekazać 1% podatku na rzecz sekcji szachowej MKS Rokita Brzeg Dolny?

Numer KRS: 0000075903
Cel szczegółowy:
Sekcja szachowa MKS Rokita Brzeg Dolny

Sonda

Jak bardzo interesujesz się szachami?
 

Zaloguj



Gościmy

Naszą witrynę przegląda teraz 12 gości 
Partie, które warto znać. Część 3. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Rafał Posłuszny   
wtorek, 04 stycznia 2011 11:04
Witam w kolejnej odsłonie cyklu "Partie, które warto znać". Tym razem powrócimy do romantycznych szachów wieku XIX, aby obejrzeć kolejne arcydzieło amerykańskiego mistrza Paula Morphy'ego, którego słynną Partię Operową przedstawiłem Wam w pierwszej części cyklu. Oto partia rozegrana w Nowym Jorku w roku 1857 podczas I Amerykańskiego Kongresu Szachowego, w której grający czarnymi Morphy zmierzył się ze znakomitym niemieckim szachistą Louisem Paulsenem.

Postawmy sobie pytanie: czego szczególnie można się nauczyć śledząc grę Paula Morphy'ego? Otóż był on jednym z pierwszych wybitnych szachistów, który tak dobrze rozumiał potrzebę szybkiego rozwoju w początkowej fazie partii. Młodych szachistów uczymy, aby wykonując ruchy w debiucie dbali przede wszystkim o szybką mobilizację swoich figur, aby unikali kilkukrotnych ruchów tą samą bierką, aby kolejne ruchy nie przeszkadzały we wprowadzeniu do gry innych bierek. Tylko cały oddział ma szansę przechylić szalę bitwy na swoją korzyść, a nie pojedynczy żołnierz! A jeśli zaczniemy atakować jedną, dwiema figurami, podczas gdy pozostałe drzemią smacznie w swoim obozie... cóż, może i zdobędziemy krótkotrwałą przewagę, ale mądrze grający przeciwnik nadrobi ją i zgniecie nas kontratakiem swojej dobrze zmobilizowanej armii. Innymi słowy - w debiucie liczy się każde tempo! Każde kolejne posunięcie w otwarciu nie może zostać zmarnowane. Na każdy nasz ruch przeciwnik odpowiada przecież swoim. Kto szybciej zyska inicjatywę, ten często wygrywa partię.

Takiego właśnie podejścia do gry w debiucie uczy nas Paul Morphy, który nie wahał się nawet poświęceń materiału, aby tylko przejąć inicjatywę. A już zwłaszcza wtedy, gdy jego przeciwnik gra w debiucie słabo. Widać to szczególnie we wspomnianej Partii Operowej, gdzie grający czarnymi wybrali pasywny wariant Obrony Philidora (1. e4 e5 2. Sf3 d6) i białe w każdym kolejnym ruchu agresywnie się rozwijają, stwarzając czarnym coraz więcej problemów. Omawiana tutaj partia jest tym ciekawsza, że Morphy gra czarnymi, a więc już na starcie ma jedno tempo mniej. Jednak umiejętnie rozwijając swoje kolejne figury to on zaczyna dyktować warunki gry. Aby uzyskać decydujący atak, poświęca nawet hetmana!

Trzeba dodać, że Louis Paulsen to nie byle jaki rywal - w turnieju z którego pochodzi partia zajął przecież drugie miejsce, tuż za Morphym. A jednak śledząc partię zobaczymy, że nie wykorzystał on właściwie tej niby drobnej przewagi białych w postaci prawa do wykonania pierwszego ruchu i pozwolił czarnym na opanowanie centrum, co skończyło się dla niego porażką. Zwróćcie szczególną uwagę na to jak niektóre białe bierki wykonują w debiucie zbyt wiele ruchów - te tempa można by wykorzystać na rozwój innych bierek.

Zobaczmy zatem, jak realizuje swoje plany mistrz dynamicznego rozwoju Paul Morphy!



Pozdrawiam sympatyków szachów!
Rafał Posłuszny



Wstecz